Najpierw kot. Zawsze.
Wierzymy, że prawdziwie dobra hodowla nie zaczyna się od wystaw, tytułów ani rodowodów.
Zaczyna się od szacunku.
Do zdrowia.
Do natury.
Do genetyki.
Do indywidualności każdego kota.
I do życia, które świadomie powołujemy na świat.
Dla nas hodowla nie jest produkcją kociąt.
Jest odpowiedzialnością za kolejne pokolenia.
Piękno, które nie wymaga kompromisów
Kochamy piękno naszej rasy.
Jej charakterystyczny wygląd, temperament i wszystkie subtelne cechy, które czynią ją wyjątkową.
Nigdy jednak nie chcemy osiągać piękna kosztem zdrowia.
Żaden tytuł, kolor, profil czy cecha eksterieru nie jest ważniejsza niż komfort życia kota.
Bo najpiękniejszy kot to ten, który może po prostu być kotem.
Biegać.
Wspinać się.
Bawić.
Odkrywać świat.
Spać spokojnie w swoim ulubionym miejscu.
I żyć bez bólu oraz niepotrzebnych ograniczeń.
Zdrowie zawsze pozostaje fundamentem.
Hodujemy świadomie
Każde skojarzenie poprzedza decyzja.
A każdą decyzję — analiza.
Nie dobieramy kotów wyłącznie dlatego, że razem mogą dać piękne kocięta.
Patrzymy szerzej.
Na zdrowie.
Na temperament.
Na rodowód.
Na wyniki badań.
Na historię rodziny.
Na mocne strony obu linii — ale również na ich słabości.
Nie istnieją koty idealne.
Dlatego istotą odpowiedzialnej hodowli nie jest poszukiwanie perfekcji.
Jest nią podejmowanie świadomych decyzji.
Wiedza zamiast przypadku
Badamy nasze koty, ponieważ chcemy wiedzieć możliwie najwięcej przed podjęciem decyzji hodowlanej.
Korzystamy z odpowiednich dla rasy badań genetycznych i klinicznych. Analizujemy rodowody. Obserwujemy zdrowie naszych kotów także wtedy, gdy zakończą już karierę hodowlaną.
Jednocześnie wiemy, że żaden test nie daje gwarancji.
Genetyka rzadko jest czarno-biała.
Nie każda choroba ma znaną przyczynę. Nie każdą można przewidzieć. Nie każdy wynik należy interpretować w oderwaniu od całej populacji.
Dlatego nie kolekcjonujemy badań dla samych certyfikatów.
Chcemy rozumieć, co ich wyniki oznaczają dla naszych kotów i przyszłych pokoleń.
Rodowód to historia
Za każdym imieniem zapisanym w rodowodzie stoi kot.
Jego zdrowie.
Jego charakter.
Jego potomstwo.
Jego geny, które mogą pozostać w rasie przez wiele kolejnych pokoleń.
Dlatego rodowód nie jest dla nas jedynie dokumentem.
Jest historią, którą trzeba umieć czytać.
Interesuje nas nie tylko to, co piękne i spektakularne. Równie ważne są informacje o problemach zdrowotnych, które pojawiały się w rodzinie.
Nie wierzymy w hodowlę opartą na przemilczeniach.
Wiedza o problemie pozwala podjąć decyzję. Cisza odbiera tę możliwość.
Myślimy pokoleniami
Nie interesuje nas wyłącznie najbliższy miot.
Patrzymy dalej.
Dbamy o różnorodność genetyczną i świadomie analizujemy stopień pokrewieństwa. Nie chcemy bezrefleksyjnie powielać tych samych, nawet bardzo utytułowanych linii tylko dlatego, że są aktualnie popularne.
Czasami największą wartość ma właśnie to, co rzadkie.
Mniej oczywisty rodowód.
Niedoceniona linia.
Geny, których nie ma jeszcze w setkach innych kotów.
Ponieważ odpowiedzialność hodowcy nie dotyczy wyłącznie kociąt, które urodzą się dzisiaj.
Dotyczy również tych, które mogą urodzić się wiele pokoleń później.
Charakter ma znaczenie
Zdrowie to dla nas więcej niż prawidłowe wyniki badań.
To również dobrostan emocjonalny.
Dlatego temperament jest ważnym elementem naszych decyzji hodowlanych.
Nie oczekujemy, że wszystkie koty będą takie same.
Każdy ma własną osobowość.
Cenimy jednak stabilność, ciekawość świata, zaufanie do człowieka i zdolność odnalezienia się w codziennym życiu.
Bo nasze kocięta nie mają być wyłącznie pięknymi przedstawicielami swojej rasy.
Przede wszystkim mają zostać czyimiś ukochanymi towarzyszami.
Macierzyństwo wymaga troski
Nasze kotki nigdy nie są dla nas „kotkami hodowlanymi” w znaczeniu, które sprowadzałoby ich rolę do rodzenia kociąt.
Ciąża, poród i laktacja są ogromnym wysiłkiem.
Dlatego obserwujemy każdą kotkę indywidualnie.
Jej kondycję.
Zdrowie.
Samopoczucie.
Regenerację.
Jeżeli potrzebuje czasu — dostaje go.
Jeżeli dalsza hodowla nie służy jej zdrowiu — kończymy ją.
Bez względu na wcześniejsze plany.
Plan można zmienić. Dobrostanu kota nie negocjujemy.
Reproduktor to przede wszystkim kot
Ta sama zasada dotyczy naszych kocurów.
Reproduktor nie jest zestawem wartościowych genów.
Potrzebuje przestrzeni, kontaktu, zabawy, ruchu, odpoczynku i poczucia bezpieczeństwa.
Potrzebuje życia.
Organizacja hodowli nigdy nie powinna odbywać się jego kosztem.
Jego wartość nie zaczyna się w momencie krycia i nie kończy wraz z zakończeniem kariery hodowlanej.
Kocięta wychowujemy do życia
Pierwsze tygodnie są wyjątkowe.
To wtedy kocięta poznają świat.
Człowieka.
Dom.
Dotyk.
Dźwięki.
Zabawę.
Granice.
Bezpieczeństwo.
Nie chcemy przyspieszać tego procesu.
Pozwalamy naszym kociętom dorastać w swoim tempie, przy matce i rodzeństwie, w otoczeniu przygotowującym je do przyszłego życia.
Socjalizacja nie oznacza dla nas wystawiania maluchów na jak największą liczbę bodźców.
Oznacza budowanie zaufania.
Chcemy, aby opuszczały nas nie tylko zdrowe, ale również gotowe na świat.
Właściwy kot. Właściwy człowiek.
Nie szukamy idealnych właścicieli.
Szukamy odpowiednich domów.
Każdy kot jest inny i nie każdy będzie szczęśliwy w każdym środowisku.
Dlatego chcemy poznać ludzi, którym powierzamy nasze kocięta.
Ich codzienność.
Oczekiwania.
Styl życia.
Nie po to, aby oceniać.
Po to, aby dopasować.
Bo wybór rodziny nie jest dla nas ostatnim etapem sprzedaży.
Jest jedną z najważniejszych decyzji dotyczących całego życia kota.
Drzwi się zamykają. Odpowiedzialność zostaje.
Kiedy kocię opuszcza nasz dom, rozpoczyna nowy rozdział.
Ale nie przestaje być częścią naszej historii.
Chcemy wiedzieć, jak dorasta.
Jak zmienia się jego charakter.
Jak wygląda jego zdrowie po roku, pięciu czy dziesięciu latach.
Te informacje są bezcenne.
Pozwalają nam nie tylko cieszyć się życiem kotów, które przyszły na świat w naszym domu, ale również lepiej rozumieć efekty naszych decyzji hodowlanych.
Hodowla nie kończy się w dniu odbioru kocięcia.
Uczciwość jest częścią hodowli
Nie wierzymy w hodowle, w których „nigdy nic się nie zdarza”.
Biologia nie daje takich gwarancji.
Nawet przy najlepszej wiedzy, starannie wykonanych badaniach i odpowiedzialnym doborze rodziców mogą pojawić się problemy.
Dla nas prawdziwe pytanie brzmi więc nie:
„Czy kiedykolwiek pojawił się problem?”
Lecz:
„Co zrobiliśmy, kiedy się pojawił?”
Czy wyciągnęliśmy wnioski?
Czy przekazaliśmy ważne informacje?
Czy zmieniliśmy plany?
Czy byliśmy gotowi zrezygnować ze skojarzenia?
Uczciwość wobec innych hodowców i przyszłych właścicieli jest dla nas równie ważna jak uczciwość wobec samych siebie.
Czasami najlepszą decyzją jest „nie”
Nie każda kotka musi zostać matką.
Nie każdy piękny kocur musi zostać ojcem.
Nie każde możliwe skojarzenie powinno dojść do skutku.
I nie każdy obiecujący młody kot powinien pozostać w hodowli.
Czasami miesiące lub lata planowania kończą się jednym słowem:
nie.
Nie będziemy ryzykować.
Nie zrobimy tego miotu.
Nie wykorzystamy tego kota w hodowli.
Takie decyzje bywają trudne.
Ale właśnie wtedy odpowiedzialność przestaje być pięknym słowem i staje się rzeczywistym wyborem.
Na zawsze nasi
Kariera hodowlana jest tylko krótkim fragmentem życia kota.
Potem przychodzi emerytura.
Spokojniejszy rytm.
Kanapa.
Słońce wpadające przez okno.
I życie, które nadal ma dokładnie taką samą wartość.
Nasze koty mogą pozostać z nami albo, jeżeli jest to dla konkretnego zwierzęcia najlepszym rozwiązaniem, zamieszkać w starannie wybranym, kochającym domu.
Jedno się nie zmienia.
Nasza odpowiedzialność.
Kot nie przestaje być ważny tylko dlatego, że przestaje być częścią programu hodowlanego.
Nasza obietnica
Nie obiecujemy perfekcji.
Nie obiecujemy, że genetyka nigdy nas nie zaskoczy.
Nie obiecujemy świata, w którym nie istnieją choroby ani trudne decyzje.
Takich obietnic odpowiedzialny hodowca złożyć nie może.
Możemy obiecać coś innego.
Że będziemy badać.
Że będziemy pytać.
Że będziemy się uczyć.
Że będziemy słuchać naszych kotów.
Że nie będziemy ignorować informacji tylko dlatego, że komplikuje nasze plany.
Że zdrowie będzie ważniejsze niż tytuł.
Dobrostan ważniejszy niż miot.
A odpowiedzialność ważniejsza niż ambicja.
Nie chcemy hodować więcej.
Chcemy hodować mądrzej.
Nie chcemy tworzyć idealnych kotów.
Chcemy dawać początek dobremu życiu.
Bo wszystko, co robimy jako hodowcy, ostatecznie powinno prowadzić do jednego miejsca:
do zdrowego kota, który wiele lat później śpi spokojnie obok swojego człowieka.
Bezpieczny.
Kochany.
W domu.

